📷 Obraz, światło i pierwszy moment odwagi. Jak fotografia ukształtowała moje patrzenie na markę
2026-01-06 12:15:00
Fotografia nie pojawiła się w moim życiu jako plan ani strategia. Pojawiła się naturalnie – tak jak wiele rzeczy, które później okazały się kluczowe. 🌿
Nowe możliwości. Więcej swobody. Więcej prób. Więcej błędów. I jeszcze więcej ciekawości.
🌿 Zupełny przypadek, który zmienił wszystko
Portret pojawił się w moim życiu… przez zupełny przypadek. 😅
Naprawdę.
Ktoś, kogo poznałam przez komunikator Gadu-Gadu (tak, to były te czasy 😄), powiedział swojej koleżance, że zrobię jej zdjęcia, kiedy przyjedzie do Warszawy. A ja w tym momencie kompletnie nie czułam się na to gotowa. Nie robiłam portretów. Nie wiedziałam, jak pracować z człowiekiem przed obiektywem.
Ale skoro już tak się stało – postanowiłam spróbować. 💪
Spędziłyśmy kilka godzin, chodząc po Warszawie. Ona z wielką torbą ubrań 👗👜, ciągle się przebierająca, ja z aparatem, ucząca się wszystkiego w biegu. Robiłyśmy zdjęcia aż do wieczora. 🌆
Przy słabym świetle. Na automacie. Bez kontroli nad ustawieniami. Z ogromną dawką improwizacji.
I wtedy… coś kliknęło. ✨
Wciągnęło mnie. Bardzo.
✨ Nauka patrzenia – nie tylko na pierwszy plan
Zaczęłam uczyć się retuszu. Ale nie po to, żeby „upiększać”. Raczej po to, żeby czyścić kadr. 🧹
Zwracać uwagę na to, co dzieje się w tle. Kosze na śmieci. 🚮 Przypadkowe znaki. Elementy, które wcześniej kompletnie mi umykały.
Zrozumiałam, że w fotografii portretowej drugi plan jest równie ważny jak pierwszy. 👀
To była lekcja uważności, która została ze mną na zawsze – i dziś ma ogromne znaczenie także w pracy nad marką.
🎭 Pierwsze projekty i odwaga, żeby je pokazać światu
Robiłam coraz więcej zdjęć.
Powstał m.in. autorski kalendarz z maskami weneckimi 🎭, który trafił na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy ❤️, ale też do rąk rodziny i znajomych.
W końcu przyszła decyzja, żeby pójść dalej. Skończyłam Europejską Akademię Fotografii, ale to, co najważniejsze, wydarzyło się poza szkołą.
Zorganizowałam własną wystawę fotograficzną pod tytułem „EKO-uwięzieni” w warszawskiej Galerii Schody. Sama. Od początku do końca.
Zorganizowałam galerię, malując jej ściany na biało, ponieważ tego wymagały moje zdjęcia, a ściana w galerii był ajuż mocno przybrudzona.
Zajęłam się promocją. 📣
Napisałam teksty, przygotowałam foto-książkę i ulotki. ✍️
Rozesłałam informacje w świat.
I wtedy wydarzyło się coś, czego kompletnie się nie spodziewałam. 😮
Informacje o wystawie pojawiły się na Wirtualnej Polsce, na ekranach w Metrze Warszawskim, w prasie, w tym w czasopiśmie VEGE; był ze mną przeprowadzony wywiad dla TVP Kultura. To był mój pierwszy realny kontakt z PR-em, promocją i komunikacją na większą skalę. 🚀
Wystawa była później pokazywana jeszcze w kolejnych miastach.
Dziś widzę to bardzo wyraźnie – to był mój pierwszy prawdziwy sukces marketingowy, choć wtedy wcale tak go nie nazywałam.
🌙 Fotografia jako fundament estetyki marki
Fotografia nauczyła mnie patrzenia.
Na światło ✨
Na detal 🔍
Na spójność 🧩
Na emocję 💚
📷 Gdzie można zobaczyć moje projekty fotograficzne?
Część moich prac fotograficznych, projektów autorskich oraz działań związanych z obrazem i estetyką można zobaczyć tutaj:
👉 Strona internetowa:
https://joannakiczkaphotography.carrd.co/
👉 Facebook – fotografia:
https://www.facebook.com/photojotkapl/photos
I dokładnie z tego wyrasta dziś GREEN MOON™. 🌿
Estetyka marki, zdjęcia, kolory, atmosfera – to wszystko nie jest przypadkowe. To efekt lat pracy z obrazem, uważności na kadr i potrzeby opowiadania historii w sposób spokojny, prawdziwy i autentyczny. 🌙
W kolejnych artykułach opowiem o tym, jak fotografia naturalnie zaprowadziła mnie do grafiki, marketingu i w końcu – do stworzenia własnej marki. 💫
Jeśli lubisz historie, które nie powstają „z dnia na dzień”, tylko dojrzewają powoli – zostań. 🌿✨